Ma pracę......... - Pomoc Synowi po wyjściu z uzależnienia od marihuany na nowo i odnalezienia się w życiu.
Lałllll..... dostał pracę. Mam nadzieję że tym razem Mu się wszystko uda. Będę mu w tym pomagała gdy na to pozwoli. Praktycznie to już się stało; Przyzwolił na to. Stałam się pomocnikiem.......ale i tak to dopiero okaże w "praniu"!!!!!!!!!!!!
Zaczyna od poniedziałku pracę.....
Mam nadzieję że się uda. Czuję że tak..... Hmmmmm ale i tak sprawdzę czy to dane "tak" jest rzeczywistym tak?
22.09.2011r Pomagam. Działa. Uf............. Mam nadzieję ze się wszystko skończy dobrze. Jestem szczęśliwa...... On czuję że też jest krok po kroku szczęśliwszy. Są już takie momenty że tak jest.
11.10.2011r.
Pracuje już trzeci tydzień. Wszystko idzie mam nadzieję dobrze. Ostatnio do Mnie doszło że jak Ktoś przedawkował to miał prawo mieć odłączenie od siebie. Teraz na nowo się przyłącza do siebie.
23.10.2011r
Dalej pracuje. No i dobrze. przygotowuje się do kolejnego kroku w pracy. Ten krok będzie już wymagał twórczego myślenia. Mam nadzieję że Mu się ono uruchomi na czas. Hm..... sekunduję Mu i pomagam.
1.11.2011r
Piszę wszystko w jednym ciągu..... bo nie mam dostępu do kolejnych wpisów. Nie wiem dlaczego/ techniczny błąd/ ale nie chce Mi się pisać o tym do organizatorów. Patrząc na to z punktu widzenia organizatorów tego forum to to daje możliwość pisania też innym...bo pewnie dużo było tych Moich wpisów tutaj. .........ale i tak milczą ewentualnie Ci którzy by mogli tutaj coś pisac na blogu póki co..... może się odważą? Hm.....
Dużo jest zajęć z Moim Synem.... ma pracę...ale to ja Mu ją organizuję tak by dał radę ze wszystkim. Idzie dobrze.
4.11.2011r.
Dzisiaj wielki dzień sam dokonał wyboru słów o których chce rozmawiać. Zastanawiał się nad definicjami. Cudownie było to słyszeć. Kolejny krok do przodu. Łał.... Pracujemy cztery dni w tygodniu po około 4 godziny. To już piąty tydzień w takim 4-godzinnym tempie każdego dnia. Dalej ma stres związany z pieniędzmi ale już czuję odrywa się od dołu finansowego....... póki co w myśleniu.
2.12.2011r
Obiążenie psychiczne da lo Mi się we znaki i wysiadł Mi kręgosłup. Leżę już 10 dzień...........mimo to 4 dni w tygodniu pracujemy. Idzie dobrze. Jego hart ducha by utrzymać rodzinę przekłada się na rzeczywistość. Ciekawą jest sprawąże robi to co robi coraz lepiej. Hm.... zobaczymy co dalej?
6.12.2011r
OKAZAŁO się że w łożu trzeba było dłużej poleżeć. OD dzisiaj zaczynam ćwiczenia usprawniające kręgosłup. Uf...... Syn w coraz lepszym nastroju w znaczeniu czekania na kolejne dziecko. Na początku przyszłego roku to się stanie......... Pracuje...widać już wyniki pracy.......zmienia się to znaczy więcej rozmawia.
16.12.2011r
Jak ten czas szybko leci. Byłam na kilku masażach jest cora lepiej ale dłużej siedzieć jeszcze nie mogę.....idzie ku dobremu. Pracujemy razem z Synem...tyle że trochę się zmieniło....czuję że potrzebuje jeszcze czegoś innego jeśli chodzi o pracę..... Zobaczymy co czas przyniesie?
2 stycznia 2012r
Wszystko od nowa jak to w Nowym roku bywa. Równocześnie dalej to samo. Ja pracuję nad mięśniami bo się zastały i trzeba inaczej ustawić kręgosłup. Rehabilitacja w pełnym toku.
Pracujemy nadal razem z Synem na Skype. Idzie do przodu.to znaczy widać już zmiany w Jego psychice bo opowiedział się za zdrowiem......chce być zdrowy ale tak faktycznie i to się czuje. Chce robić coś więęj prócz brania lekarstw.
20 stycznia 2012r
Kończę Swoje ćwiczenia rehabilitacyjne to znaczy już będę mogła chodzić i dzialać. Praca cały czas trwała na skype z Synem..... są dobre rezultaty.... widzę zmiany. Lubimy razem pracować. Właściwie ta Nasza wspólna praca jest twórcza. Ja dostaję coś od Niego i mam nadzieję że On też..... mówi że tak. Zdrowie wraca.... postrzeganie rzeczywistości inne.
15 lutego 2012r
Pracuje. Jest coraz lepiej ale równocześnie mam wrażenie ze jest przeładowany informacjami. Warto by było Mu tą pracę zmienić ale na jaką? Hm....
27 luty 2012r
Dzisiaj z Nim rozmawiałam i doszło do Mnie że On nadal chce powrócić w przyszłości do tego co widział w wizjach po braniu 'Marychy' Mam świadomość że może do tego dojśc w medytacjach ale skąd mam wiedzieć jaką wybierze drogę. Właściwie to ta dzisiejsza rozmowa i wszystko to co się działo po drodze uwolniło Mnie od strachu powtórzeń tego co zrobił jego Ojciec. Poczułam się wolna. Jestem wolna. Co zrobi to zrobi to Jego życie. Tym samym i On jest wolny!
16. kwiecień 2012r
Idzie do przodu i mam nadzieję że jest dobrze.
21 kwietnia 2012r.
Każdy ma prawo miec Swoje piekło. Mimo to idzie dobrze. Uf......
24 kwietnia 2012r
Od dzsiaj wprowadziłam Go w zakres dawania rad. Ja jestem świadoma że to działania ma prawo otworzyć Go na pasję bo tej pasji poszukuje. Z jednej strony dlatego że wiem ma potencję na dawanie dobrych rad a z drugiej strony dlatego że na to przyszedł czas.
12 maja 2012r Jest dobrze ale ciężko.
13 maja 2012r
Ta para/Syn i Synowa/ czuję że się rozejdą. I co mam zrobić? Zrobiłam wszystko by byli razem to znaczy pokazywałam z różnych punktów widzenia ich wspólne dobre życie.
Mam nadzieję że wszystko jest dobrem. Hm..... Mam nadzieję że będą szczęśliwi.
14 maja 2012r
No nareszcie spokój zawitał do Mojego serca. Wiem już jak Im pomóc. Trzeba uczyć życia na bieżąco i przekraczania tego co trzeba by dali razem radę. To oczywistość i zawsze tak robiłam ale teraz robię inaczej. Ta metoda Mi się bardziej podoba a właściwie to chodzi o to że jest lepsza na dany czas.
Wszystko wyjaśniam od A do Z. Mówię jakie mają prawo być konsekwencje Ich wyborów i pozostawiam wybór.
Spoko luz. To jest dobre.
